losów, i miłość, i zemsta, i ofiarność, i cierpienie

siebie wyjął z bagażnika granatowy blezer. Był dobrze skrojony, a jednak
12
Serce dudniło jej w piersi.
Kimberly przytaknęła.
– Dobrze, już dobrze. – Sanders podniósł ręce i odszedł.
Prawnicy wypracowali jakiś układ. A on wrócił do swego zwyczajnego życia i w końcu nawet
jeść, a poza tym nadeszło rozliczenie za przeloty po całym kraju. Firma Con¬
i jeździć konno. Bywa, że prawie wszystko to można robić w tej samej okolicy.
- Tak.
konstruować bomby i miny pułapkowe. Jego rodzice przed samą śmiercią wspominali nawet
- Nie wiem... - przerwał, podniósł kieliszek i wypił łyczek wina. - Nie
Portland. Nie wiedzieć czemu, ale coraz bardziej martwiła się o Kimberly.
- Właśnie, dzięki za to, że powiedziałeś jakiemuś gliniarzowi z Wirginii,
Znów spróbowała coś powiedzieć, ale nie mogła złapać tchu.

Policjant, wezwany na miejsce przestępstwa, przede wszystkim ma chronić ludzkie życie.

na siebie czystą biała koszulkę. Poprawiła włosy i już stała przy drzwiach.
– Wiemy, dlaczego wybrał trzydziestkę ósemkę i dwudziestkę dwójkę? – zapytał Quincy,
i podeszła do skromnej czarnej skrzynki na listy, którą ustawiono na

- Czyżbyś miał słabość do szarych garniturów?

chciałem, żeby sprawy zaszły tak daleko. Wielu rzeczy, które się dzisiaj wydarzyły, nie
pierwszych stron gazet stały się znacznie poważniejszą konkurencją niż w okresie, kiedy
Fils”, gdzie wydała subiektowi zadziwiająco dokładne i szczegółowe polecenia, przyjęte z

– Tak. – Wzruszyła ramionami. – Też bym na jego miejscu tak postąpiła. Całe miasteczko

spokojnie spać.
twarz o przednią szybę. Wiem, bo kazałem policjantom pokazać mi całą dokumentację. –
panu zameldować... Krótko mówiąc, zobaczywszy, w jakim jest stanie, kazałem go wpuścić